mikrob

Miasto
Warszawa

Dzielnica
Mokotów

O sobie
Koty - tak
Psy - nie
Pływanie - tak
Bieganie - nie
Łyżwy - tak
Narty - nie
Shisha - tak
Fajki - nie
Wino - tak
Whisky - nie

21 recenzji

30 ocen

13 pochwał jej/jego recenzji

1 ocena negatywna jej/jego recenzji

Zaloguj się lub zarejestruj
aby dodać do ulubionych tę osobę.

Ulubione
osoby:

Ulubiony
dla:

Najnowsze recenzje

  • Supersam

    Zakupy z przyjemnością

    25 stycznia 2010, 23:01

    Polecam, choć ceny nieco wyższe niż gdzie indziej. Ale warto. Największy plus za obsługę: Kasjerki witają uśmiechem (!!!!). Tu się mówi: "Dzień Dobry", "Dziękuję", "Do widzenia!". Do tego mięso mielone na miejscu, kilka rodzajów parmezanu, ogromny wybór na warzywnym, sporo środków piorąco - sprzątających. Wszystko estetycznie ułożone. Jest jakoś czysto, miło. Naprawdę fajnie robi się zakupy.

  • Hard Rock Cafe

    Tu czujesz się intruzem

    25 stycznia 2010, 22:25

    Byłam 2 razy i bardzo blado wypada. Faktycznie,jak pisało wiele osób, atmosfery żadnej. Za to ceny z kosmosu - żywiec za 12 zł, piwa pszeniczne za 14. Obsługa chamska - ostatnio barman "omyłkowo" policzył mi piwa po 14 zł (choć brałam za 12). Gdy pokazałam mu na rachunku "pomyłkę" wcale się nie zdziwił. Zdziwił się natomiast, że (dla zasady, a nie ze skąpstwa) chcę zwrotu nadpłaty. Dopiero po 3 wycieczce do baru dostałam pieniądze, być może tylko dlatego, że wybrał się po nie solidniej zbudowany kolega. Ja natomiast do końca wieczoru czułam się intruzem. Jedyny plus miejsca to lokalizacja.

  • Delikatesy TR

    Fajnie, przystępnie, bez zadęcia

    20 stycznia 2010, 18:06

    Byłam 2 razy i na razie bardzo mi się podoba. Fajny wystrój - bardzo biało i bardzo błyszcząco. Pyszne piwo Mazowieckie (7 zł)i przekąski - próbowałam rożnych rodzajów bruschetty (4 szt za 10 do 14 zł. Najlepsze z łososiem albo z pomidorami. Reszta dań tez wygląda atrakcyjnie a ceny przystępne - przekąski od 10 zł, a główne dania już za ok 20. Polecam!

  • Mielżyński

    My favourite space!

    12 stycznia 2010, 22:31

    Tak wiem, już recenzowałam. Ale to było ponad rok temu.

    Od tego czasu byłam tam jeszcze parę razy, zabierałam najróżniejszych znajomych i zawsze byłam zadowolona. Obsługa jest miła, atmosfera ciepła, a jedzenie pyszne (ostatnio odkryłam zawijańca z karczku w sosie z pistacjami i sałatkę z kaczką oraz płatkami parmezanu). Butelka dobrego wina w bardzo przyzwoitej cenie - od ok 40 zł (na wynos od 30 zł). Na kolację ze sporą ilością wina raczej nie wydacie więcej niż 100 zł / os.

    Rzeczywiście (jak pisałam poprzednio) zamykają wcześniej, ale tylko w weekend. W tygodniu jednak nie zaszkodzi zarezerwować stolika jeśli wybieramy się wieczorem. Ja najbardziej lubię miejsce przy barze i możliwość obserwowania kucharzy uwijających się nad patelniami, garnkami i grillami.

    No i nigdy nie wychodzę stąd bez butelki (albo dwóch) wina do domu.

    Proszę, niech to miejsce się nie zmienia!!! Jest teraz moim jednym z ulubionych w Warszawie.

    przydatna dla 1 z 1 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Rozdiablona
  • Babooshka Na Kruczej

    Niet, dziękuję!

    12 stycznia 2010, 22:08

    Znalazłam się tam raz - okazją była firmowa Wigilia. Prawdopodobnie prędko nie wrócę.

    Raz, że kiedy dotarłam na imprezę (15 min po oficjalnym rozpoczęciu) nie było już szans na grzane wino / piwo. (Kelnerka tłumaczyła, że skończyły się przyprawy po tym jak kilka pierwszych osób zamówiło grzańca). Impreza była zamknięta, na raptem 20-25 osób. Jasne więc było, że obsługa kompletnie nie przygotowana. Dodam, że na dworze było minus kilkanaście stopni więc popyt na grzańca wydawał się oczywisty.

    Dwa, na zimne wino czekałam minimum kwadrans - było jasne, że kelnerzy nie radzą sobie z obsługą imprezy - nie takiej znów dużej.

    Trzy - gdy przyniesiono nam szkło do alkoholu każda szklanka / lampka / kieliszek - była z innej parafii. Klimat jak na na studenckiej parapetówce, a goście już w wieku mocno post-studenckim.

    Cztery - obsługa baaardzo długo czekała z podaniem dania głównego, choć przekąsek już dawno nikt nie tykał.

    Pięć - kelnerka nadęta, kelner obrażony na cały świat. Niesympatyczni, nieuważni na to co się dzieje na sali - choć zaczęły się przemówienia nie ściszyli muzyki.

    Sześć - menu, czyli ryba pod sześcioma postaciami. Fakt, ktoś (z naszej strony) to menu zaaprobował. Ale tak czy owak kuchni rosyjskiej mówię chwilowo stanowcze - niet!

    I ogólnie, niet, dziękuję.

    przydatna dla 1 z 1 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Rozdiablona

Newsletter

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail:

Kategorie:
Dzielnice:
Miasta: