pawel

Paweł, mężczyzna, 31 lat

Miasto
Warszawa

Dzielnica
Śródmieście

O sobie
Przemierzam warszawskie knajpy w poszukiwaniu najlepszego piwa, kawy i oczywiście klimatu.

Im mniej w knajpie najarane fajkami, tym ma większą szansę na moją dobrą ocenę.
Za nalanie piwa pod kreskę strzelam do barmana.
Kawę pijam czarną!
Mleko to zbrodnia!

Hobby i zainteresowania
Piwa i kawy picie.
Hobbystycznie na parapecie trzymam krzew kawy. O dziwo jeszcze żyje.

Muzyka, wykonawcy i piosenki
Muzyka poważna i filmowa a wszystko z RMF Classic.

Filmy, seriale i programy telewizyjne
House M.D.

Książki i czasopisma
Lub czasopisma

45 recenzji

60 ocen

33 pochwał jego recenzji

1 ocena negatywna jego recenzji

Zaloguj się lub zarejestruj
aby dodać do ulubionych tę osobę.

Najnowsze recenzje

  • Klub Podróżnika

    Klimat dla podróżników

    Zawsze ilekroć przyjdę do Klubu Podróżnika, włącza mi się opcja "gdzieś bym wyjechał". Bo czy może być inaczej, kiedy z rzutnika na ścianie oglądam kolejne zdjęcia z wycieczek ludzi, którzy byli tam, gdzie ja nie byłem. Jeszcze... Kiedy widzę ustawione na półkach przewodniki po krajach, w których byłem i po tych, do których dopiero chciałbym pojechać?
    Ale to tylko moje odczucia związane z wyglądem.

    Najciekawsze są jednak odbywające się tu spotkania z ludźmi, którzy skądś wrócili i na żywo opisują np., co czuli, kiedy robili jakieś zdjęcie, jak to naprawdę było z powstaniem jakiejś fotki i jakie są zwyczaje ludzi w krajach, których kulturę chcą przybliżyć. Bywa i tak, iż chętnych na opowieści przychodzi sporo. Dla przykładu na slajdy i opowieści z Butanu, mimo że sala jest duża, niestety nie udało mi się dostać. Cóż, kto późno przychodzi, sam sobie szkodzi, jak głosi powiedzenie.
    A że nie samymi zdjęciami i spotkaniami z podróżnikami człowiek żyje to, w miarę mozaikowości jeśli tylko mogę, staram się odwiedzić Klub Podróżnika na piwo czy kawę z przyjaciółmi. Rozsiąść się w wygodnych kanapach, pogadać, pośmiać się, kątem oka obserwować zmieniające się zdjęcia, a następnie wyjść z lokalu nie cuchnąc dymem papierosów. Bo Podróżnik, to jedno z nielicznych miejsc w Warszawie, gdzie obowiązuje zakaz palenia.

    Słowem miejsce polecam zdecydowanie tym, którzy lubią oglądać świat. Standardowo pracując urlopu ma się najczęściej 26 dni w roku. Zazwyczaj jeden dzień zajmuje przelot gdzieś, kolejny dzień to powrót. A w Klubie Podróżnika świat i ciekawi ludzie są o 10 minut piechotą od placu Bankowego i jeszcze tego samego dnia, nie zużywając żadnego wolnego dnia, jestem we własnym łóżku.
    I za tę "bliskość świata" między innymi ich lubię.

    przydatna dla 1 z 1 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Rozdiablona
  • Kawiarnia i Herbaciarnia Same Fusy

    Intymnie i nastrojowo

    ....nie było mnie w Samych Fusach prawie 5 lat, a kiedy wszedłem ponownie... właściwie nic się nie zmieniło, jakbym wyszedł z herbaciarni choćby i wczoraj. To samo przyćmione światło, te same stoły, to samo ciepłe drewno i ten sam aromat w powietrzu. Delikatny, ulotny, ale jakże wyrazisty. I choć przyznam, że nie jestem miłośnikiem herbaty, to w takim miejscu jak to, właściwie grzechem byłoby picie czegokolwiek innego niż ten napar. Byłaby to po prostu barbaria.

    Zatem i my zamówiliśmy imbryczek, choć wcale nie było to łatwe, by z bogatego wyboru herbat wybrać tę jedną, którą uraczy się podniebienie. Na szczęście, kto nie jest pewny, czego chce, zawsze może liczyć na pomoc miłej, dyskretnej i profesjonalnej obsługi. I za to chylę czoła.
    Także za to, że Same Fusy mają niepowtarzalny nastrój, czegoś intymnego, mimo, że dookoła siedzą inni ludzie, siedzą pary, siedzą przyjaciółki być może mówiące o kolejnej wielkiej spełnionej, czy też niespełnionej miłości i wreszcie chylę czoła za nastrojową i dyskretną muzykę, która kiedy milknie na chwilę, pozostawia pewną pustkę i nakładające się na siebie głosy rozmów z kolejnych stolików.
    Cóż, bez muzyki czar tego miejsca w części pryska, ale na szczęście czyni to raptem na kilka sekund między kolejnymi kawałkami delikatnie sączącymi się z głośników.

    Reasumując: Same Fusy miejsce zdecydowanie godne polecenia na miłą, obiecującą randkę czy też spotkanie w wąskim gronie przyjaciół.
    I mam nadzieję, że znów będę miał powód by tu wrócić...

    przydatna dla 2 z 2 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Rozdiablona, Tranquil
  • Afryka Cafe

    Z afrykańskim klimatem i polskim zadymieniem

    Zachęcony pozytywną recenzją Cafe Afryka na Szuki postanowiłem w przypływie fantazji i wolnego popołudnia odwiedzić miejsce, gdzie kawa gra pierwsze skrzypce. Kto wie, myślałem sobie, może odkryję miejsce na miarę filharmonii i stanę się stałym gościem?
    Nacisnąłem klamkę, otworzyłem drzwi i już nie było mi wesoło. Nie poczułem tak miłego mym nozdrzom zapachu mielonej kawy. Jak obuchem uderzył mnie za to wszechobecny zapach papierosów. Po szybkim rzucie okiem namierzyłem, że jest w kawiarni sektor dla niepalących. I tu niestety zonk. Okazało się, że sala dla niepalących to w zasadzie akwarium, gdzie palący przez szybę mogą podziwiać tych bez papierosów. Tak jak podziwia się złote rybki w akwarium. Szkopuł jednak w tym, że owa salka zajęta była przez... palących.
    Sala dla niepalących zajęta przez palących, a w sali głównej jeszcze sporo wolnych miejsc, które mogliby zająć... dziwne.

    W każdym razie szkoda, bo miejsce z wystroju jest nad wyraz oryginalne i sympatyczne. To po prostu galeria sztuki afrykańskiej. Na ścianach różnego rodzaju maski, afrykańskie rzeźby: słonie żyrafy i inne zwierzęta. Dopracowany każdy detal. I kiedy zapadniemy w wygodny fotel lub kanapę, naprawdę miło można spędzić czas przy średnio dużej kawie np. latte (10zł). I nawet kelnerka ubrana była w nawiązujący do Afryki strój. Przypadek czy celowe działanie? Nie wiem. Nie wiem, ale wyglądała ładnie i znała się na swojej pracy. Bez kłopotu wyjaśniała, co zawiera która kawa, a do wyboru jest ich sporo. Dla lubiących inne trunki także wybór alkoholi. W tym piwa.

    Co jednak po dobrej kawie i bogatym wyborze, skoro po godzinie cały przesiąknięty byłem zapachem papierosowego dymu a o woni kawy mogłem tylko pomarzyć? Zgłaszam się tą drogą do właścicieli o lepsza wentylację. Gorący apel, tak gorący jak afrykański kontynent, bo Afryka Cafe to miejsce, do którego chętnie bym wrócił. Na kawę oraz obejrzeć afrykańską sztukę, która zapełnia każdy kąt tej kawiarni.

    przydatna dla 1 z 1 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Tranquil
  • Kawiarnia Ogrody

    To nie tylko rodzinna kawiarnia

    Do Kawiarni Ogrody trafiłem przy wielkim otwarciu, otwarciu z tzw. wysokiego C, otwarciu na którym zagrał Marek Napiórkowski. Czy można było zacząć lepiej? Dla miłośników jazzu raczej byłoby trudno. I co istotne temu rodzajowi muzyki Kawiarnia jest wierna.

    Kawiarnia to miejsce ciekawe. Tak chyba mogę ją określić w jednym zdaniu. Na rynku Mariensztatu tuż obok Starego Miasta. W centrum ale jednak na uboczu. I taka też panuje w środku atmosfera. Powolna i leniwa. Kto przyjdzie, może zasiąść na jednej z kanap i oddać się temu, co lubi. Można tu przyjść zarówno pogadać ze znajomymi przy nastrojowo sączącej się muzyce, jak też po prostu poczytać gazetę przy dużej kawie.

    Wielki plus za to, że w środku się nie pali, przynajmniej w czasie kiedy ja tam byłem, nie zaobserwowałem popielniczek ani nikogo, kto by palił, stąd w powietrzu czuć aromat ziaren a nie wzorem części innych kawiarni wszechogarniający smród papierosów.

    Jeżeli jednak czegoś mi w tym miejscu brak, to ludzie. Kiedy po wielkim otwarciu postanowiłem ponownie odwiedzić lokal, miałem do wyboru sporo miejsc.
    Może ja przyszedłem nie w czas, może po mnie było więcej osób, ale tłumów nie było. Obsługa, ja i dwa zajęte stoliki. Choć to akurat może być też zaletą. Po prostu co kto lubi.
    Z czasem na pewno klientów będzie więcej, bo też bywalców należy sobie wychować. A kawiarnia Ogrody z pewnością zasługuje na to, by tam wrócić, wrócić nie tylko na organizowane tam koncerty, ale po to by posiedzieć i odpocząć po pracy czy studiach.

    przydatna dla 3 z 3 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Laszka, Rozdiablona, Tranquil
  • Cafe Furkot

    Przyzwoite miejsce na piwo

    W sumie mogę napisać, że Cafe Furkot to pub jakich wiele i nie minę się z prawdą, bo w zasadzie jak dla mnie nie wyróżnia się niczym. Niby nic specjalnego ale wciąż tam wracam.

    Na pewno jest to związane z bliskością mego miejsca zamieszkania, ale jednak coś w tym miejscu jest. Co? Kiedy inne miejsca już zwijają żagle, bo przecież po 23 w Warszawie trudno znaleźć miejsce gdzie bez łaski sprzedadzą piwo... (wszak za chwilę zamykają), to w Cafe Furkot zawsze jest to możliwe. I to chyba główny powód dla którego tam wracam. Na pewno nie dla głównej sali, w której jak to w typowej polskiej knajpce śmierdzi papierosami, ale już dla miłego ogródka w cieplejszym sezonie wrócić warto.

    Choć przyznać muszę, że swego czasu byłem miejscu niechętny po tym, jak barman po zażądaniu piwa w czystej szklance po pyskówce rzucił się na klienta. Na szczęście ów barman przeminął jak zły sen, a na piwo w Furkocie wciąż wracam.
    Dla głodnych znajdzie się tu także kuchnia, która jak wieść gminna niesie nie tworzy kulinarnych arcydzieł, ale głodni na pewno nie wyjdziemy.

    Słowem przyzwoite miejsce na spotkanie ze znajomymi, z którymi można zasiąść przy długich stołach i toczyć równie długie dyskusje.

    przydatna dla 1 z 1 osób

    Ocenili pozytywnie:

    Tranquil

Newsletter

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail:

Kategorie:
Dzielnice:
Miasta: