kobieta, 43 lata
Miasto
Warszawa
Dzielnica
Wola
O sobie
Kulinaria są moją pasją - lubię poznawać nowe smaki i kuchnie innych narodów, eksperymentować w kuchni, wypróbowywać nowe przepisy i odwiedzać warszawskie kawiarnie i restauracje.
Ulubiona kuchnia: śródziemnomorska, ulubiony napój: herbata.
Hobby i zainteresowania
Kino - mniej znane kinematografie, muzyka etno, literatura, blogowanie.
Strona www
zobacz stronę tej osoby
45 recenzji
52 ocen
23 pochwał jej recenzji
0 ocen negatywnych jej recenzji
19 stycznia 2010, 10:23
Do Vera Italia wybrałam się z grupą znajomych - poleciła nam tę restaurację koleżanka, która jest jej stałą bywalczynią i bardzo chwaliła smak serwowanych tam potraw. Knajpka jest ukryta między blokami, niełatwo było ją znaleźć, mimo że wcześniej sprawdziłam dojazd w lokalizatorze internetowym. W końcu udało się dotrzeć na miejsce i jak się później okazało, warto było się tam wybrać, bo smak potraw zrekompensował nieco dłuższy dojazd. Widok pawilonu, w którym mieści się restauracja, rozłożył mnie na łopatki - głęboka komuna z okratowanymi z zewnątrz oknami. Tak brzydki, że aż piękny w swej brzydocie. W środku podobne klimaty - pierwsza sala także wywołująca wspomnienie minionego systemu, druga, w której siedzieliśmy, bardziej nowoczesna i elegancka. Mimo że to miejsce ma dziwaczny wystrój, ma w sobie duszę i swojską atmosferę - człowiek czuje się tam jak w domu. Jeśli chodzi o stronę kulinarną, jestem usatysfakcjonowana. Vera Italia serwuje smaczne jedzenie za sensowne pieniądze. Jako danie główne zamówiłam smażone kalmary i krewetki (35 zł), a jako dodatek panierowane karczochy (8 zł). Wybór dania głównego okazał się bardzo trafny. Dostałam sporą porcję kalmarów oraz cztery duże krewetki w pancerzach w delikatnym sosie najprawdopodobniej podlanym białym winem - tak wnioskuję z jego smaku. Zarówno kalmary, jak i krewetki były wyśmienite - te ostatnie świeżutkie, soczyste, rozpływające się w ustach. Dawno nie jadłam tak dobrych krewetek. Panierowane karczochy nie okazały się zbyt dobrym wyborem - dominował w nich smak octowej zalewy. W odróżnieniu od innych osób, najadłam się jednym daniem i nie musiałam już domawiać kolejnego. Dla ukoronowania posiłku zamówiłam jeszcze deser "panna cotta" w sosie karmelowym udekorowany listkami mięty (10 zł) i to też okazał się bardzo dobry wybór - deser był wyśmienity w smaku. Śmiało mogę polecić tę restaurację.
Ocenili pozytywnie:
mayday16 stycznia 2010, 10:02
Ten nieduży lokalik ma w nazwie słowo "bar", ale bardziej jest to sklep, bo część barowa jest nieduża - niewielka lada wzdłuż okna + kilka stołków barowych. Lepiej nastawić się na kupienie dań na wynos - w lokalu jest tylko 1 kuchenka mikrofalowa i jeśli zdarzy się, że kilku klientów będzie chciało zjeść coś na miejscu, trzeba będzie poczekać na odgrzanie potrawy nawet 10 minut. Wybór dań bardzo duży: przede wszystkim wyśmienite pierogi z mięsem, ruskie, z serem, kapustą i grzybami i szpinakiem, ponadto naleśniki, pyzy, kopytka, zupy, surówki, sałatki, rozmaite dania mięsne, m. in. kotlety, szaszłyki, dania garmażeryjne, np. ryba po grecku, pasztet domowy, schab pieczony. Bar Smakosz to jedno z moich ulubionych miejsc do zakupu gotowych pierogów, które są duże, treściwe, o smacznych nadzieniach, z elastycznym, miękkim ciastem. W pierogach z mięsem jest rzeczywiście mięso, dobrze doprawione, a nie jakieś paskudne wypełniacze udające mięso, jakie są dodawane do gotowych pierogów w wielu innych lokalach. Śmiało mogę stwierdzić, że pierogi smakują jak domowe i gorąco je polecam - cena ok. 20 zł/kg. Za jakość i smak potraw Smakosz zasługuje na 5 gwiazdek, ale odejmuję jedną za długi czas oczekiwania na dania na miejscu - mając duży ruch, mogliby zainwestować w drugą kuchenkę mikrofalową.
13 stycznia 2010, 13:08
3 w 1 czyli: kawiarnia, winiarnia i sklep oferujący produkty spożywcze i wina pochodzące z Sycylii. Lokal istnieje od niedawna i jest dopiero w fazie rozkręcania się. Mieści się w budynku dawnego Hotelu Europejskiego. Podczas pierwszej wizyty zapoznałam się z ofertą części sklepowej, w której dostępne są pasty do pieczywa i sosy makaronu w dużym wyborze, wina, oliwy, także smakowe, trochę słodyczy oraz ceramiki. Moją uwagę przykuły szczególnie pasty i sosy - po dość długim namyśle i konsultacji z właścicielką sklepu skusiłam się na zakup pasty z karczochów i pistacji, którą skonsumowałam potem w domu z bagietką - smakowała wybornie. Niestety ceny produktów dość wysokie - przykładowo sosy i pasty w cenie ok. 30 zł za słoik. Niestety taki urok włoskiej kuchni, że dobrej jakości produkty z tego kraju są dość drogie. Właścicielka ma w planie rozszerzyć paletę oferowanych produktów - od lutego mają być także sery, na które czekam z niecierpliwością, bo niełatwo w Warszawie kupić sery włoskie dobrej jakości, a gotuję sporo dań tej kuchni. Właścicielka oraz jeszcze jedna obsługująca pani są bardzo otwarte na klientów i chętnie służą radą przy zakupie. Części kawiarnianej jeszcze nie przetestowałam, dlatego na razie wstrzymuję się z oceną w formie przyznania gwiazdek.
Ocenili pozytywnie:
przemkowski13 stycznia 2010, 10:23
Bar Bambino znajduje się w ścisłej czołówce mojego prywatnego rankingu barów mlecznych w Warszawie - w zasadzie zajmuje pierwsze miejsce ex equo z Barem Ząbkowskim przy Targowej. Niedawno przeszedł gruntowny remont, dzięki czemu jego notowania jeszcze wzrosły. Po remoncie zrobiło się tam bardzo ładnie, wymieniono nawet stoły i krzesła. Rewelacyjny stosunek jakości do cen - można w tym barze zjeść smaczny, świeży, sycący posiłek za naprawdę nieduże pieniądze - drugie danie za cenę ok. 10 zł. Duży wybór dań, m. in. mięsnych, np. różne pieczenie, kotlet mielony, klopsiki w sosie grzybowym, gołąbki, a także mącznych: pierogi, pyzy, naleśniki. Dania są w smaku zbliżone do domowych i w niektórych z nich czekają na nas miłe niespodzianki w postaci dodatków, których nie spotyka się w innych barach mlecznych - np. do pieczeni z indyka dodawany jest plaster ananasa, a w surówce z czerwonej kapusty znajdziemy marynowane cebulki. Zawsze jest duży ruch i kolejka do kasy. Klienci na poziomie - raczej nie spotyka się ludzi, których widok odbiera apetyt, jak to się zdarza w niektórych barach mlecznych. Śmiało mogę polecić to miejsce, bo ma wszystkie niezbędne atuty, których oczekują klienci lokali tej kategorii - przystępne ceny, ładny wystrój, dobre jedzenie i sprawną obsługę. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to za bardzo rozgotowana kasza gryczana, ale taki urok barów mlecznych.
12 stycznia 2010, 23:36
Tę cukiernię znam od dzieciństwa i jest jedną z moich ulubionych w Warszawie. Od lat moja rodzina zaopatruje się w niej w ciasta na święta, uroczystości rodzinne, imieniny, urodziny itp. Można tam kupić tradycyjne ciasta takie jak: sernik, makowiec, szarlotka. Szczególnie polecam rewelacyjny sękacz - lekko wilgotny, długo zachowujący świeżość. Z dobrych wypieków z tej cukierni, które znam, mogę także polecić szarlotkę po amerykańsku z rodzynkami i orzechami włoskimi, ciasto jogurtowe z mandarynkami, florentynki, rożki orzechowe, babeczki migdałowe. Dobre są też pączki - do wyboru tradycyjne, wiedeńskie i z ajerkoniakiem. Jest też duży wybór tortów. Ze słonych wypieków w sprzedaży są paszteciki z kapustą i grzybami. Ceny bardzo przyjazne - ciastka na sztuki po 2 zł, bardziej wyszukane po 3-4 zł. Gdy porówna się te ceny z cenami ciastek w kawiarniach, które wynoszą ok. 10-15 zł za sztukę, różnica wydaje się astronomiczna. Ceny ciast na wagę też są na sensownym poziomie. Wyroby z tej cukierni mają dobry smak, wysoką jakość i zawsze są świeże. Przed świętami trzeba się liczyć z dłuższą kolejką.
Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: