5 recenzji
5 ocen
0 pochwał jej/jego recenzji
1 ocena negatywna jej/jego recenzji
To pierwsze słowo, jakie nasunęło mi się, gdy wszedłem na piętro Pierogów. Lokal niezbyt przestronny, ale bardzo przytulny, z czymś w rodzaju altanek, wygodnymi kanapami i dość absurdalną imitacją kominka w rogu. W karcie szeroki wybór pierogów w najróżniejszych konfiguracjach (np. z kaszą gryczaną i boczkiem lub wędzonym serem i szpinakiem), do tego zupy i znakomita herbata w dzbankach. Doskonałe miejsce na obiad, a nawet na wstęp do randki. Wady? Dwie: nie można płacić kartą, a restauracja czasami służy lektorom angielskiego za salę wykładową do zajęć w grupach.
Niewielka, przytulna pierogarnia na Krzywym Kole, tuż obok Barbakanu. Obszerny wybór pierogowych przysmaków w wersji z pieca i gotowanych. Absolutną rewelacją są pierogi z kiełbasą jałowcową i grzybami, a w sezonie z kurkami. Doskonałe miejsce na obiad w jesienne popołudnie (rewelacyjna herbata z jabłkami, pomarańczami i przyprawami). Minusy? Wiecznie zepsuty terminal kart kredytowych i trochę nieprzemyślany rozkład stolików (ciasno!). Tym niemniej miejsce zdecydowanie godne polecenia.
Jedna z najstarszych bałkańskich knajp w Warszawie w "bułgarskim zagłębiu" u zbiegu Placu Unii Lubelskiej i Marszałkowskiej (po drugiej stronie ulicy mieści się Nesebar, a w pobliskim spożywczym można kupić bułgarskie produkty). Menu zbliżone do Nesebaru, aliści jakością nie dorównuje (radzę uważać na szaszłyki), choć musaka jest przednia, a frytki z sirene znakomicie nadają się na przekąskę do piwa. Przyzwoita karta win (choć bez rewelacji), intrygujące drinki (zwłaszcza zielona anyżówka), nienachalna bułgarska muzyka i chyba jedyny letni ogródek w Warszawie, gdzie do talerzy zaglądają Wam pasażerowie przejeżdżającego tuż obok tramwaju. Wady? W weekendy zamykają koło 23.00.
No właśnie. Lokal całkiem przyjemny, w sam raz na niedzielny obiad z dziećmi, ale wtajemniczeni wciąż pamiętają, że niegdyś w tym miejscu znajdowała się kultowa Cafe Klimaty, w której przesiadywało się do rana na kanapach w otoczeniu rozmaitych rupieci i sprzętów, a od czasu do czasu można było trafić na mały wernisaż. Do Esencji zastrzeżeń nie mam, ale chyba jej nie polubię. Za dużo wspomnień.
Niewielka, ale bardzo zacna bułgarska restauracja, wyróżniona w ubiegłorocznym konkursie "Gazety Stołecznej" na Knajpę Roku. Przyjemny wystrój (cegły na ścianach!), rozsądne ceny i fantastyczny ajran. W sam raz na randkę, kolację z przyjaciółmi, ale i spotkanie w interesach. Sympatyczna i szybka obsługa, przyzwoita karta win i niezłe drinki.
Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: