mayday

Miasto
Warszawa

Dzielnica
Ochota

Ulubione recenzje

  • mayday nie ma swoich ulubionych recenzji.

73 recenzji

114 ocen

7 pochwał jej/jego recenzji

0 ocen negatywnych jej/jego recenzji

Zaloguj się lub zarejestruj
aby dodać do ulubionych tę osobę.

Najnowsze recenzje

  • Istanbul Balbinka

    wolę oryginał

    Istanbul Balbinka to siostrzany bar Balbinki z pl. Zawiszy. Właściciel ten sam, ale lokal zupełnie inny. Od razu na wstępie napiszę, że o wiele bardziej wolę ten z pl. Zawiszy. Może wystrój nie jest tak ciekawy jak tutaj, może miejsca mniej, może obskurniej, ale jedzenie o niebo lepsze. Na pl. Zawiszy nad wszystkim czuwa właściciel i nie zdarzają się nawet najmniejsze wpadki podczas gdy na Żelaznej już tak nie jest. Jadłam tam najzwyklejszego kebaba, który jest chyba najpopularniejszym daniem, a mimo tego zostało zwalone. Mięso suche, żylaste, nie do zjedzenia. Może miałam wyjątkowego pecha, ale zostawiłam je nietknięte. Raczej tam nie wrócę, bo i czas oczekiwania do najkrótszych nie należy, a wystarczy jedynie przejść na drugą stronę ulicy żeby mieć pewność najwyższego standardu.

  • W restauracji Street bywam dosyć regularnie, bo zwyczajnie mam blisko. I to jest chyba główny i jedyny powód moich wizyt. Jeśli chodzi o wystrój to nie zachwyca niczym szczególnym. Co druga knajpa w biurowcach tak wygląda. Na ścianach wielkie plazmy, wystrój mroczny i ciemny, obsługa nastroszona, a stoliki jak przedziały kolejowe. Ale przejdźmy do rzeczy ważniejszych niż estetyka, a mianowicie do jedzenia. Tutaj też mam wiele do zarzucenia. Jeśli nie zdecydujemy się na zamówienie czegoś a'la carte, a weźmiemy jeden z gotowych zestawów lunchowych to już mamy problem. Zestawy te nie tylko są skromne objętościowe ale też niezbyt smaczne. Niby za te 13-15 zł (koszt drugiego dania, zupa 5zł, więc set zamyka się w 20zł) nie można oczekiwać cudów, ale czasem lepiej skoczyć do pobliskiego chińczyka na hali mirowskiej lub zjeść coś mniej międzynarodowego w arabskiej Sapay'i niż tracić pieniądze i zdrowie w Streecie. Dużym błędem jest zamawianie na wynos. Kiedyś wzięłam frytki, sałatkę i skrzydełka w sosie. Frytki były kompletnie utopione w sosie BBQ, gumowate i niezjadliwe. Całkiem przyzwoitą mają za to polędwicę (49,50 zł). Pasty też ujdą, w smaku i wielkości porcji ok, chociaż po jednej z nich (kurczak i suszone pomidory) koleżanka nie czuła się najlepiej. Podsumowując Street to taka nasza ostateczność, nikt z własnej woli tam nie chodzi. Nie mamy też żadnego ulubionego dania, a próbowaliśmy już prawie wszystkiego. Rozbudowana karta nie wystarcza, gdy poziom wszystkiego zbliżony.

  • Home Africa Bar

    Integracja międzykulturowa pełną gębą

    Home Africa Bar to właściwie głównie knajpa dla Afrykańczyków, ale bliskość Dobrej Karmy i innych lokali w zagłębiu na Górczewskiej sprawia, że zaglądają tam wszyscy, więc i ja w końcu tam trafiłam. Samo miejsce przypomina mi trochę szałas, na górze znajduje się bar, na dole dwie sale oraz kominek. Ciekawostką jest afrykańskie jedzenie. Możemy tam zjeść zupę z melona, smażone banany czy głowę kozy. Tak, to chyba jedyne miejsce w Warszawie gdzie można zjeść ten przysmak. Kozła nie próbowałam natomiast zupa melonowa to interesujące doznanie kulinarne.
    Wieczorami posłuchać można typowo afrykańskiej muzyki, a także potańczyć w rytm brzmień Czarnego Lądu. Polecam jeśli ktoś lubi takie klimaty.

  • Wraz z koleżanką wybrałyśmy się na zajęcia w klubie Forest, a konkretnie na TBC. Same zajęcia prowadzone przez bardzo miłą, wesołą i pełną pozytywnej energii p. Anię, która dbała o dobre samopoczucie każdej z uczestniczek. Wszystkie byłyśmy zmęczone, ale szczęśliwe. Sprzęt do ćwieczeń sprawny, czysty, zadbany. Maty całe, ciężarki i step czyste. Widać, że dba się tam o sprzęt. Podobnie jest w szatniach, gdzie w szafkach wiszą wieszaki, można skorzystać z prysznica czy sauny. Klub wydawał mi się zdominowany przez płeć piękną, gdyż odbywają się tam głównie zajęcia fitness, jogi, dance. Dla panów jest siłownia w drugiej części oraz hala do squasha. Miejsce bardzo przyjemne, bo położone na zielonym terenie AWF. Niestety nie znane są jeszcze dalsze losy klubu, gdyż nie została przedłużona umowa najmu z właścicielem czyli właśnie AWFem. Póki co zajęcia odbywają się normalnie. Polecam!

  • La Table

    brak tytułu

    Do La Table umówiłam się na kolację ze znajomymi w pewien deszczowy piątkowy wieczór. W lokalu pusto, chociaż to może nawet i lepiej, bo miejsce nie przytłacza ogromem. Klientela bardzo mieszana. Od wytwornych panów w garniturach po okoliczne grube karki, które przyszły na piwo. Jedzenie miało być odkrywcze. Już na samym początku miałam pewne opory, gdyż menu raczej skromne, ale po pełnej euforii recenzji Macieja Nowaka postanowiłam się tym nie zrażać. Zamówiłam pieczoną pierś kurczaka z risotto grzybowym oraz emulsją truflową (32 zł). Dostałam ogromną, grubą pierś kurczaka z nogą i kością (w życiu nie widziałam czegoś tak wielkiego). Ładnie podane, ładnie przyrumienione, ale niestety w środku niedopieczone. Mięso przy kości było surowowe, chociaż porcja była tak ogromna, że i tak nie miałam siły zjeść wszystkiego. Risotto bardzo smaczne, podobnie jak puree z batatów podskubnięte koleżance. Można pójść zobaczyć, ale wracać się raczej nie będzie, bo już po paru wizytach zawartość karty będzie nam znana.

Newsletter

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail:

Kategorie:
Dzielnice:
Miasta: