mężczyzna
Miasto
Warszawa
Dzielnica
Śródmieście
O sobie
Mieszkam i pracuję w Warszawie, ale jestem z Wrocławia ;) Lubię dobrze zjeść, lubię tez wypić coś dobrego.
19 recenzji
22 ocen
18 pochwał jego recenzji
2 oceny negatywne jego recenzji
Na niedzielny obiad wybrałem się tym razem do Dzikiego Ryżu. Knajpka niezbyt duża, ale bardzo przytulna. Brakowało mi jednak wygodnych siedzeń, dlatego jest to bardziej miejsce na szybki lunch, niż długą wieczorną kolację. Jeżeli chodzi o jedzenie, to jest bardzo pyszne. Na początek spróbowałem kulek ziemniaczanych w panierce z pikantnym sosem. Jak na tak prostą przystawkę, smakowało super. Tylko sos był taki trochę jak sos BBQ z McDonalda, ale pewnie zbieżność smaków zupełnie przypadkowa. Zupkę sobie darowałem, jakoś nie jestem wielkim fanem zup w knajpach. Jako danie główne, wjechała wieprzowina w sosie karmelowym. Poezja ;) słodki sos, do tego imbir i bardzo fajnie wysmażona wieprzowina. Polecam. Jako dodatek był ryż z cebulą, poprawny. Do tego poszło winko różowe, ciężkie, wytrawna, ale pasowało do reszty jedzenia. Dane mi było jeszcze spróbować kurczaka z orzechami nerkowca, też wyśmienite ;) Minusem są jednak ceny. Nie należą do najniższych w Warszawie, jednak wydaje mi się, że Dziki Ryż nadrabia tu jakością podawanych potraw, więc cena jest uzasadniona.
Tym razem na obiad udałem się do knajpki niedaleko mnie. W zasadzie to taka mała osiedlowa włoska jadłodajnia, bez jakiegoś naburmuszenia. Obsługa bardzo miła. Jedzenie (lasagne) bardzo smaczne, aczkolwiek... mało trochę, jak na mój żołądek. W ogóle porcje mogłyby być większe. W porównaniu np do Presto na Kruczej, gdzie wielokrotnie się stołowałem, Pasta i Basta wypada trochę blado. Jednak fajnie tu wpaść na małą przekąskę w ciszy i spokoju i w przytulnej atmosferze.
Ocenili pozytywnie:
TranquilRzeczywiście obsługa fatalna. Gdy chciałem wejść, ochroniarz powiedział do mnie, że czekamy. Ja się pytam, na co. A ten... na selekcjonerkę. No dobra, przyszła sunia w tipsikach i tlenionych włoskach i weszliśmy do środka. A tam, mieszanina blond lasek z starszymi dziewczętami sępiącymi o kawałek młodego męskiego ciała. Muzyka niestety nie trafiła w moje gusta, ale byłem tam kiedyś, gdy były latynoskie rytmy i było całkiem w porządku. Klub duży, na parkiecie dużo miejsca, można się spokojnie napić na górze, więc ogólnie, jak na warszawkę, to nie tak źle.
Ocenili pozytywnie:
pawelNie ma co tam przychodzić. Miejsce wieje wiochą już na dzień dobry. Niby przeszliśmy selekcję, którą przeprowadzała wyjątkowo wredna baba, która traktuje ludzi jak bydło. Później w kasie jakaś naburmuszona panienka, by po chwili ochroniarz mówi do mnie, że mam poczekać za zewnątrz, podczas, gdy jedno z nas (byliśmy w parę osób) poszło na dół zobaczyć, co się dzieje i czy warto w ogóle tam wchodzić. Co ciekawe, ochroniarz użył argumentu, że "tu nie ma stania" ;) Poza tym okazało się, że z wentylacją klubu mają problemy, wszędzie pełno dymu i dość nieciekawe towarzystwo, tak więc nie polecam tego miejsca.
Ocenili pozytywnie:
ultrasinfernoChyba najlepsze miejsce na randkę w Warszawie. Przyjemna spokojna muzyka, bardzo dobre drinki, smaczne jedzenie, a do tego romantyczny nastrój, wygodne sofy i ciemne kolory. Polecam.
Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: