Zgadzam się z Tomkiem: Tak, to sieciówka udająca knajpę ludową. Trochę to słabe, ale piwo dobre :)
Szkoda, ze w menu tak mało przekąsek do piwa - jest chyba tylko pieczywo czosnkowe, dominują dania główne.
Kolejny minus - właściwie nigdy nie można spróbować wszystkich piw - zwykle dostępna jest tylko cześć piw podanych w karcie. A przecież ten lokal w teorii specjalizuje się w piwie!
No i minus największy. Obsługa - kiedyś przyzwoita - ostatnio jest skandaliczna. Naburmuszony klient pojawia się raz na pół godziny, a jak już się zjawi, ma się wrażenie, że (podobnie jak więźniowie umacniający wały przeciwpowodziowe na Wiśle) ma pracę jako alternatywę do spędzania czasu za kratami.
Apel do menadżerów: zwolnić natychmiast, bo psuje opinię!
PS. Jeśli nie jesteście pewni, jakie piwo chcecie wypić, wybierzcie mały kufel. Kupienie dużego wcale (co wydawałoby się logiczne) nie opłaca się bardziej.
Praski lokal - stare fotele, radioodbiorniki etc. Typowy, powiedziałabym, gdyby nie to, że zaskakująco przestronny - są dwie spore sale. W menu natomiast tradycyjnie - rozliczne Ciechany i piwa ze wschodu.
Plus - za motyle na suficie i niezwykłe toalety z podświetlonymi drzwiami od windy.
Minus - za wejście przez bramę. Nich właściciel zainwestuje w jakieś lampki w bramach, bo inaczej żadna kobieta nie odważy się tam wybrać solo. A szkoda by było...
Ogólnie polecam!
Polecam, choć ceny nieco wyższe niż gdzie indziej. Ale warto. Największy plus za obsługę: Kasjerki witają uśmiechem (!!!!). Tu się mówi: "Dzień Dobry", "Dziękuję", "Do widzenia!". Do tego mięso mielone na miejscu, kilka rodzajów parmezanu, ogromny wybór na warzywnym, sporo środków piorąco - sprzątających. Wszystko estetycznie ułożone. Jest jakoś czysto, miło. Naprawdę fajnie robi się zakupy.
Byłam 2 razy i bardzo blado wypada. Faktycznie,jak pisało wiele osób, atmosfery żadnej. Za to ceny z kosmosu - żywiec za 12 zł, piwa pszeniczne za 14. Obsługa chamska - ostatnio barman "omyłkowo" policzył mi piwa po 14 zł (choć brałam za 12). Gdy pokazałam mu na rachunku "pomyłkę" wcale się nie zdziwił. Zdziwił się natomiast, że (dla zasady, a nie ze skąpstwa) chcę zwrotu nadpłaty. Dopiero po 3 wycieczce do baru dostałam pieniądze, być może tylko dlatego, że wybrał się po nie solidniej zbudowany kolega. Ja natomiast do końca wieczoru czułam się intruzem. Jedyny plus miejsca to lokalizacja.
Byłam 2 razy i na razie bardzo mi się podoba. Fajny wystrój - bardzo biało i bardzo błyszcząco. Pyszne piwo Mazowieckie (7 zł)i przekąski - próbowałam rożnych rodzajów bruschetty (4 szt za 10 do 14 zł. Najlepsze z łososiem albo z pomidorami. Reszta dań tez wygląda atrakcyjnie a ceny przystępne - przekąski od 10 zł, a główne dania już za ok 20. Polecam!
Tak wiem, już recenzowałam. Ale to było ponad rok temu.
Od tego czasu byłam tam jeszcze parę razy, zabierałam najróżniejszych znajomych i zawsze byłam zadowolona. Obsługa jest miła, atmosfera ciepła, a jedzenie pyszne (ostatnio odkryłam zawijańca z karczku w sosie z pistacjami i sałatkę z kaczką oraz płatkami parmezanu). Butelka dobrego wina w bardzo przyzwoitej cenie - od ok 40 zł (na wynos od 30 zł). Na kolację ze sporą ilością wina raczej nie wydacie więcej niż 100 zł / os.
Rzeczywiście (jak pisałam poprzednio) zamykają wcześniej, ale tylko w weekend. W tygodniu jednak nie zaszkodzi zarezerwować stolika jeśli wybieramy się wieczorem. Ja najbardziej lubię miejsce przy barze i możliwość obserwowania kucharzy uwijających się nad patelniami, garnkami i grillami.
No i nigdy nie wychodzę stąd bez butelki (albo dwóch) wina do domu.
Proszę, niech to miejsce się nie zmienia!!! Jest teraz moim jednym z ulubionych w Warszawie.
Ocenili pozytywnie:
Rozdiablona
Znalazłam się tam raz - okazją była firmowa Wigilia. Prawdopodobnie prędko nie wrócę.
Raz, że kiedy dotarłam na imprezę (15 min po oficjalnym rozpoczęciu) nie było już szans na grzane wino / piwo. (Kelnerka tłumaczyła, że skończyły się przyprawy po tym jak kilka pierwszych osób zamówiło grzańca). Impreza była zamknięta, na raptem 20-25 osób. Jasne więc było, że obsługa kompletnie nie przygotowana. Dodam, że na dworze było minus kilkanaście stopni więc popyt na grzańca wydawał się oczywisty.
Dwa, na zimne wino czekałam minimum kwadrans - było jasne, że kelnerzy nie radzą sobie z obsługą imprezy - nie takiej znów dużej.
Trzy - gdy przyniesiono nam szkło do alkoholu każda szklanka / lampka / kieliszek - była z innej parafii. Klimat jak na na studenckiej parapetówce, a goście już w wieku mocno post-studenckim.
Cztery - obsługa baaardzo długo czekała z podaniem dania głównego, choć przekąsek już dawno nikt nie tykał.
Pięć - kelnerka nadęta, kelner obrażony na cały świat. Niesympatyczni, nieuważni na to co się dzieje na sali - choć zaczęły się przemówienia nie ściszyli muzyki.
Sześć - menu, czyli ryba pod sześcioma postaciami. Fakt, ktoś (z naszej strony) to menu zaaprobował. Ale tak czy owak kuchni rosyjskiej mówię chwilowo stanowcze - niet!
I ogólnie, niet, dziękuję.
Ocenili pozytywnie:
Rozdiablona
Bardzo, bardzo fajne miejsce.
Jedyny mankament - wieczorami, a zwłaszcza w weekend, nie ma mowy o zdobyciu miejsca bez rezerwacji. Warto więc rezerwować, a w weekend - nawet ze sporym wyprzedzeniem.
A teraz o plusach - bo tego sporo:
1) Świetna obsługa (trochę w amerykańskim stylu - kilkukrotnie upewnia się czy nam smakuje). Uprzejma, dostępna, ale się nie narzuca, i kompetentna - doradza i cierpliwie wyjaśnia co jest co.
2) Pyszne jedzenie - polecam guacamole z nachos do chrupania zanim na stole pojawi się danie, pyszne żeberka i jagnięcinę. A z przystawek - awokado na ciepło. Znajomi próbowali szaszłyków krewetkowych i też chwalili.
3) Ogromny wybór drinków - do spróbowania klika wariantów Margherity (rzadkość) i różne Tequille. Dla abstynentów (także pyszne) drinki bezalkoholowe. Spróbowałam takiego Mojito i rewelacyjne!
Jeszcze słowo o cenach - drinki - ok. 20 zł, dania główne w okolicach 50 zł. Wybierając się trzeba liczyć, że min. 100 zł / os. wydamy.
Ale zachęcam!
Polecam. Próbowałam wielu miejsc i najlepszy nail-bar w jakim byłam. Produkty profesjonalne i miłe w użyciu np. pięknie pachnące balsamy do rąk. Bardzo trwały manicure - czasem lakier przetrwał nawet tydzień; minimum to 5 dni. Dokładne usuwanie skórek frezarkami.
Niestety - bardzo, bardzo wysokie ceny - manicure ok. 70 zł, pedicure ok. 200.
Polecam strzyżenie i pasemka w wykonaniu pana Krzysztofa. Zakład nie wygląda spektakularnie (nie ma ton drogich kosmetyków, modnego wystroju wnętrza i wylansowanego stylisty), ale z obcięcia będziecie zadowoleni. Włosy obcinane są tak, że układają się świetnie, bez potrzeby stylizacji. I ważne: ceny o połowę niższe niż u modnych fryzjerów.
Ocenili pozytywnie:
RozdiablonaZapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: