W ubiegły weekend postanowiłam przetestować niedawno otwarte bistro Pari Pari mieszczące się w Złotych Tarasach, na drugim piętrze obok restauracji Wiking. Bistro serwuje proste dania kuchni francuskiej - w karcie są m. in.: dania śniadaniowe, bagietki, naleśniki na słono i słodko, przekąski, dania z makaronu, dania mięsne - to zapamiętałam. Miałam chęć na naleśniki - wybór padł wersję z grillowanym kurczakiem, szynką parmeńską i szumnie brzmiącym sosem serowo-szałwiowym (26 zł). W menu naleśnik w tej wersji był oznaczony jako jedna ze specjalności lokalu. Na pochwałę zasługuje błyskawiczna obsługa - ledwo usiadłam, a już zjawiła się sympatyczna kelnerka, która przyniosła menu. Zamówiony naleśnik pojawił się na moim stoliku w przeciągu kilku minut. Należy dodać, że była niedziela, na dodatek Walentynki, więc przez Złote Tarasy przewalały się tłumy ludzi, w lokalu większość stolików była zajęta, więc błyskawiczna obsługa była tym bardziej zaskakująca. Dwaj kucharze przyrządzający potrawy w otwartej części kuchennej umiejscowionej w głębi lokalu naprawdę się uwijali, za co należy im się duża pochwała. Naleśnik sam w sobie smaczny, sporych rozmiarów i z dużą ilością nadzienia, choć szynka parmeńska była za słona - widocznie trafił się akurat zbyt słony gatunek. Sos serowo-szałwiowy okazał się zwykłym białym serkiem kremowym z dodatkiem posiekanej szałwi. Naleśnik sycący - wystarczył mi za obiad, ale cena 26 zł jest moim zdaniem trochę przesadzona w stosunku do jakości. Danie było świeże i smaczne, ale nie było to nic wybitnego. Miałam okazję przyjrzeć się daniom na sąsiednim stoliku (szaszłyk z kurczaka i danie z makaronu) - ich kompozycję, wygląd mogę ocenić jako bardzo prosty. Smak pewnie też nie był wybitny. Reasując, w miarę smaczna, prosta kuchnia z nieco zawyżonymi cenami i przerostem formy nad treścią, jeśli chodzi o nazwy dań w menu - pod wymyślnymi nazwami nie kryją się niestety równie wyrafinowane jak ich nazwy dania.
Przypomniała mi się jeszcze jedna uwaga, a mianowicie dobrze byłoby, aby istniała możliwość zmiany własnej oceny w formie gwiazdek lub kolejnych ocen tego samego miejsca, bo poziom ocenionych miejsc może zmieniać się z czasem na plus lub na minus.
Serwis Szuki podoba mi się pod względem układu, kolorystyki, zawartości - jest przejrzysty i przyjemny dla oka. Zajrzałam do konkurencyjngo serwisu Pstro, ale układ strony nie zachęcił mnie do zostania tam na dłużej, choć widzę tam coś na plus - funkcję, której u Was nie ma, a myślę, że mogłaby się przydać użytkownikom i być pomocna w rozwijaniu serwisu. Mam na myśli funkcję "Wyślij wiadomość". Przydałoby się, aby użytkownicy mieli możliwość komunikowania się między sobą - może ktoś chciałby dopytać o zrecenzowane miejsce, podzielić się prywatnie spostrzeżeniami. Dzięki takiej funkcji Szuki mogłoby być nie tylko źródłem informacji, ale serwisem po części społecznościowym. Najlepiej, aby funkcję "wyślij wiadomość" aktywowało się na życzenie, o ile istniałaby techniczna możliwość - kto nie chciałby otrzymywać wiadomości prywatnych, nie aktywowałby jej.
Poza tym w kategorii "Restauracje" brakuje mi podkategorii "bar" i "bistro". Niby jest "bar mleczny", ale nie każdy bar jest mleczny. Niby jest "fast food", ale to określenie kojarzy mi się głównie z sieciówkami i w przypadku niektórych barów z dobrym jedzeniem nie oddaje ich charakteru. Z kolei dla miejsc typu "bistro" określenie "restauracja" jest na wyrost i nie ma nu Szuki określenia, które oddawałoby należycie charakter tego typu lokali.
Jeszcze jedna uwaga: szkoda, że można dodawać tylko jedno zdjęcie. A może rozważycie jednak opcję "galeria zdjęć", do której każdy z użytkowników mógłby dodać po jednym zdjęciu do danego obiektu - tzn. jeden użytkownik może dodać jedno zdjęcie, ale ktoś inny może dodać drugie. Galeria zdjęć dałaby lepszy pogląd o obiektach.
Przede wszystkim bardzo podoba mi się wystrój tej kawiarni utrzymany w jasnych barwach. Przyjemne miejsce, aby przed seansem w Etnokinie czy koncertem w sali Muzeum Etnograficznego napić się kawy lub herbaty, przekąsić ciastko, poczytać czasopismo lub przejrzeć lub zakupić jedną z wielu książek. Kawiarnia ma bogaty program spotkań, który jest publikowany na bieżąco na stronie Muzeum Etnograficznego - warto go śledzić, bo zapraszani są ciekawi goście. Jestem herbaciarą, więc ode mnie duży plus za dobry wybór herbat Richmont podawanych w dzbankach. Spokojne miejsce, z pozytywną aurą i miłą obsługą - polecam.
Piwo dobre - najbardziej smakowało mi jasne pszeniczne, ale jak dla mnie w lokalu jest za ciasno - miałam klaustrofobiczne odczucia w takim tłoku i hałasie na małej powierzchni. Po wizycie w tym miejscu moje ubranie było totalnie prześmierdnięte dymem papierosowym. Plusy: dobra obsługa - sprawna i dobrze zorientowana w ofercie piw i można poprosić o degustację, jeśli nie zna się oferty piw - pani przynosi po trochu każdego piwa w małych szklaneczkach i zamówienie można złożyć dopiero po spróbowaniu. Kuchnia na średnim poziomie. Na piwo bym wróciła, ale tylko latem, gdy będą czynne ogródki i będzie można usiąść na zewnątrz.
Kultowa pączkarnia istniejąca od 1926 roku, dobrze znana mieszkańcom Woli. Ma stałych klientów od lat. Można kupić tam tylko pączki, które są przyrządzane według receptury opracowanej przez założyciela pracowni, Władysława Zagoździńskiego. Cukiernia jest prowadzona obecnie przez jego wnuczkę. Jeśli ktoś chce kupić pączki w tłusty czwartek, musi być przygotowany na 4-godzinne stanie w kolejce, dzień przed tłustym czwartkiem czeka się 2,5 - 3 godziny - to ewenement na skalę warszawską. Nie słyszałam o innej cukierni w Warszawie, w której trzeba by stać tak długo w kolejce po pączki w tłusty czwartek. Co ciekawe, są chętni, aby stać tak długo co roku i twierdzą, że warto. Miałam okazję jeść kiedyś pączki z tej cukierni i potwierdzam, że są bardzo smaczne, ale trudno je kupić - w godzinach popołudniowych są już zazwyczaj sprzedane. Cukiernia nie ma stałych godzin otwarcia - ma zasadę, że smaży określoną partię pączków i jest zamykana po ich sprzedaniu - zazwyczaj dość wcześnie. Za smak pączków i podtrzymywanie tradycji należałoby się 5 gwiazdek, ale jedną odejmuję za organizację sprzedaży - nie chciałabym wciąż czytać tabliczki "pączki sprzedane", ilektoć chcę je kupić, wracając z pracy.
Vom Fass to sklep, w którym można kupić dobrej jakości oliwy, oleje, octy i alkohole. Jest w czym wybierać - w ofercie są: oliwy, w tym także smakowe, np. truflowa, rozmaite oleje, np. z orzechów pistajowych, włoskich, laskowych, pestek dyni, olej z awokado, migdałowy, z nasion sosny, cedru i wiele innych. Równie duży jest wybór octów - winnych, balsamicznych, owocowych. Rewelacyjne są octy owocowe o konsystencji balsamów, np. figowy, wiśniowy, jabłkowy, truskawkowy, daktylowy i wiele innych. Dużym plusem jest fakt, że można spróbować oferowanych produktów - sprzedawca nalewa trochę wybranego produktu na plastikową łyżeczkę. Wszystko jest wystawione w beczkach i kupuje się taką ilość, na jaką ma się ochotę. Ceny zróżnicowane w zależności od produktów - można je znaleźć na stronie sklepu, na której opisano też wszystkie oferowane produkty - szczególnie przydatne są informacje o tym, z czym można skomponować dany olej lub ocet. Ceny produktów są dość wysokie, ale od czasu do czasu warto zaszaleć, aby zjeść sałatę urozmaiconą dobrą oliwą smakową czy octem owocowym. W ofercie sklepu są także alkohole - whisky, koniaki, nalewki. Jakość produktów bardzo dobra, zastanawiam się tylko, czy ceny nie mogłby być nieco przystępniejsze.
Pod szyldem "Argentina" przy Sandomierskiej 13 działają restauracja i kawiarnia - byłam na kolacji w części restauracyjnej. Specjalnością restauracji są steki z wołowiny argentyńskiej podawane w kilku różnych wersjach - ceny od 50 zł wzwyż. Skusiłam się na grillowany stek z polędwicy z wołowiny argentyńskiej zawinięty w plaster boczku, podany z grillowanymi warzywami i pieczonymi ziemniaczkami po prowansalsku. Danie kosztowało 75 zł - cena dość wysoka, ale warto było spróbować wołowiny argentyńskiej - smakowała rewelacyjnie. Ja i moi znajomi byliśmy zachwyceni kompozycją dań, sposobem ich podania, bardzo dobrą obsługą i przyjemnym klimatem restauracji. Szefem kuchni jest Argentyńczyk i to on skomponował kartę - potrawy są ciekawie, urozmaicone i smaczne. Tylko dania z wołowiną argentyńską są drogie, dania bez tego składnika, a także napoje są w rozsądnych cenach - bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Wystrój elegancki, ale bez zadęcia. Miłym elementem jest muzyka w rytmie tanga rozbrzmiewająca w lokalu. Warte podkreślenia plusy: Argentina to lokal bez papierosa, do rachunku nie dolicząją 10% za serwis, jak to ma miejsce w wielu warszawskich restauracjach, są tam organizowane milongi, spotkania z podróżnikami, koncerty. Bardzo spodobało mi się to miejsce i chętnie wybrałabym się tam ponownie - oby więcej takich lokali w Warszawie.
Pod szyldem Asia Tasty działa bar z niezłym jedzeniem azjatyckim, który cieszy się dużym powodzeniem - zawsze jest tam duży ruch, a także bardzo dobrze zaopatrzony sklep z produktami azjatyckimi, którego jestem częstą bywalczynią. Jest to najlepszy, znany mi sklep z żywnością azjatycką na terenie Warszawy, na dodatek z rozsądnymi cenami. Lepszy wybór produktów był tylko w wietnamskich sklepikach na bazarze na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Sklepy z żywnością azjatycką są też w Wólce Kosowskiej, ale to poza Warszawą, więc niedogodna lokalizacja dla niezmotoryzowanych. W Warszawie w produkty orientalne można zaopatrywać się jeszcze w Kuchniach Świata i Asian House, ale tam jest drożej. W Asia Tasty można kupić różnego rodzaju ryże, makarony, przyprawy, sosy, przetwory z egzotycznych owoców i warzyw, słodycze i desery, jest trochę akcesoriów kuchennych, np. ceramika i woki, gotowe mieszanki przypraw do różnego rodzaju dań, świeże zioła, orzeszki, świeże papryczki chili, kiełki, tofu, które robią na miejscu, duży wybór mrożonych owoców morza, spory wybór azjatyckich alkoholi, np. chińskie piwo, a także mocniejsze trunki i wiele innych produktów. Jeśli nie ma zbyt wielu ludzi w sklepie, warto poprosić mówiącą dobrze po polsku wietnamską obsługę o radę w zakresie oferowanych produktów - można dowiedzieć się różnych ciekawostek. Polecam to miejsce osobom lubiących kuchnię azjatycką, w szczególności tym, którzy sami gotują tego typu dania. Sklepik jest, co prawda, bardzo ciasny, ale wybór towarów duży jak na warszawskie warunki.
Do Vera Italia wybrałam się z grupą znajomych - poleciła nam tę restaurację koleżanka, która jest jej stałą bywalczynią i bardzo chwaliła smak serwowanych tam potraw. Knajpka jest ukryta między blokami, niełatwo było ją znaleźć, mimo że wcześniej sprawdziłam dojazd w lokalizatorze internetowym. W końcu udało się dotrzeć na miejsce i jak się później okazało, warto było się tam wybrać, bo smak potraw zrekompensował nieco dłuższy dojazd. Widok pawilonu, w którym mieści się restauracja, rozłożył mnie na łopatki - głęboka komuna z okratowanymi z zewnątrz oknami. Tak brzydki, że aż piękny w swej brzydocie. W środku podobne klimaty - pierwsza sala także wywołująca wspomnienie minionego systemu, druga, w której siedzieliśmy, bardziej nowoczesna i elegancka. Mimo że to miejsce ma dziwaczny wystrój, ma w sobie duszę i swojską atmosferę - człowiek czuje się tam jak w domu. Jeśli chodzi o stronę kulinarną, jestem usatysfakcjonowana. Vera Italia serwuje smaczne jedzenie za sensowne pieniądze. Jako danie główne zamówiłam smażone kalmary i krewetki (35 zł), a jako dodatek panierowane karczochy (8 zł). Wybór dania głównego okazał się bardzo trafny. Dostałam sporą porcję kalmarów oraz cztery duże krewetki w pancerzach w delikatnym sosie najprawdopodobniej podlanym białym winem - tak wnioskuję z jego smaku. Zarówno kalmary, jak i krewetki były wyśmienite - te ostatnie świeżutkie, soczyste, rozpływające się w ustach. Dawno nie jadłam tak dobrych krewetek. Panierowane karczochy nie okazały się zbyt dobrym wyborem - dominował w nich smak octowej zalewy. W odróżnieniu od innych osób, najadłam się jednym daniem i nie musiałam już domawiać kolejnego. Dla ukoronowania posiłku zamówiłam jeszcze deser "panna cotta" w sosie karmelowym udekorowany listkami mięty (10 zł) i to też okazał się bardzo dobry wybór - deser był wyśmienity w smaku. Śmiało mogę polecić tę restaurację.
Ocenili pozytywnie:
maydayZapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: