Szef kuchni jest Serbem, kelnerki noszą ludowe stroje. Restauracja posiada własną wędzarnię. Muzyka na żywo.
KRĆMA - Banja Luka
ul. Puławska 101
02-595 Warszawa
tel./fax: +48 22 854 07 82
e-mail: kontakt@banjaluka.pl
www: http://www.banjaluka.pl
Dobre miejsce na randkę: Tak
Ogródek letni: Tak
wszystkich recenzji: 16
nie wiem co sie stało, ale to juz nie to samo miejsce, obsługa w liczbie kompani wojska, ale coz z tego jak i tak nie obsługuje.
Ceny bardzo juz wysrubowane, jedynie ten ogródek nadal ok.
NIE polecam.
chodziłem tam od wielu lat, nieregularnie, pamiętam, kiedyś było to mniejsze, miało niższe ceny i lepsze jedzenie. Mimo zmian na gorsze, dalej tam czasem bywałem, do czasu aż strułem się jakimś szaszłykiem czy innym mięsem. Od tej pory nigdy więcej. Niestety, już nie polecam
Oaza spokoju przy jednej z najważniejszych i najbardziej ruchliwych ulic Warszawy czyli przy Puławskiej. Restauracja doskonale wykorzystała w tym celu ... ogromne drzewo, które stanowi rodzaj parasola osłaniający bardzo dużą część zewnętrzną restauracji zarówno wizualnie, jak i akustycznie przed zgiełkiem ulicy. Pod "parasolem" bardzo przyjemny wystrój, trochę sielski, trochę leniwy, pośrodku oczko wodne. O ile część zewnętrzna przyciąga latem, o tyle ciepłe, "wiejskie" wnętrza kuszą zimą. Pierwsze wrażenia po wejściu to niewątpliwie wrażenia "zapachowe", a konkretnie grillowe. Aż ślinka cieknie. Ceny nie najniższe, ale wielkość porcji pozytywnie zaskakuje. Polecam Balkan Mix czyli duża porcja dla dwóch/trzech osób wszystkiego po trochu.
Do rachunku miła "osłoda" w postaci kieliszka wiśniówki dla każdego biesiadnika.
Polecam szczególnie w towarzystwie, idealne miejsce na biesiadę w kilka osób.
Mały minus - niezbyt czytelne menu gdzie oryginalne nazwy potraw trochę mieszają się z wersją polską i angielską.
Większy minus to niestety obsługa z wzrokiem błądzącym stale gdzieś ponad naszymi głowami (patrzę ale nie widzę), która sprawiała wrażenie, że nie ogarnia swojej ilości stolików. Mam jednak nadzieję, że to był wyjątek danego dnia, nie standard. Ujmuję gwiazdkę głównie za to, czas "złowienia wzroku" obsługujących zdecydowanie zbyt długi.
Zanim zawitałam do Banja Luki myślałam, że lokalizacja przy jednej z największych i najgłośniejszych ulic Warszawy będzie nietrafiona, ale po wejściu zrozumiałam, że wcale tak być nie musi. Przekraczając próg tej restauracji zostajemy przeniesiemy do innego wymiaru, gdzie rządzą aromatyczne zapachy, gwar wesołych rozmów oraz miłe dźwięki bałkańskiej muzyki. Dopracowane zostało chyba wszystko począwszy od wystroju, przez imponujący piec, na którym wędzi/piecze się mięso po kapelę przygrywającą ludowe pieśni.
Jedzenie zacne. Próbowałam kotlecików jagnięcych (49zł), które były zamarynowane w mieszaninie ziół i jogurtu, po czym usmażone na ruszcie. Znajomi skusili się na "Banjalucky cevap" (35zł), który mimo, że wygląd ma dość specyficzny smakuje wyśmienicie. Dobrym wyborem jest też Banjalucki raznic (49zł), na którym znajdziemy wybór czterech mięs: polędwicy wieprzowej i wołowej oraz siekanej wołowiny i baraniny, a to wszystko przekładane cebulką, papryczką i wędzonym boczkiem.
Banja Luka to zdecydownie nie miejsce dla wegetarian tudzież będących na diecie. Koleżanka po wizycie w pobliskim basenie chciała zamówić coś lekkiego i jej wybór padł na Pindzura (18zł) czyli opiekanego bakłażana, cukinię i paprykę z rusztu w sosie pomidorowym Niestety, ten wybór nie okazał się trafny. Bakłażan był utopiony w oleistym i tłustym sosie, który nie miał nic wspólnego z lekkim jedzeniem, a po warzywach nie dało się poznać, że leżały na grillu.
kiedyś bywałam w banja luce regularnie, mieszkałam niedaleko, a całkiem blisko chodziłam na aqua aerobik, więc było sporo okazji, żeby tam wpadać. zdarzyło mi się tam też jeść na imprezie służbowej zorganizowanej z dużym rozmachem. poziom (zwłaszcza obsługi) bywa nierówny, ale generalnie to sympatyczne miejsce, na luzie, z dobrą kuchnią. Sympatyczne miejsce w stylu bałkańskiej tawerny, miło, choć chaotycznie. polecam szczególnie mix mięs, naprawdę można się najeść, a smak trochę inny niż wszędzie. degustowałam także jagnięcą czorbę (pychota dla smakoszy baraniny!), smakowity mix ryb i owoców morza, sałatki, przystawki. do popijania banjalukowych smakowitości polecam bałkańskie "kiseło" mleko. domowe winko też jest dobre:)
nie było mi dane odwiedzić żadnego z krajów byłej jugosławii, więc nie ocenię "autentyczności" potraw, ale jako miłośniczka wszystkiego, co południowe, byłam ukontentowana.
Byłam tam. Bardzo mi się podobało chociaż ceny nie na kieszeń studencką. Lecz potrawy serwowane warte tej ceny. Niebo na ziemi. Pikatne zupy ach az "slinka na somo wspomnienie leci". Strumyk wody i bałkanśka muzyka w tle czynią to miejsce wyjątkowe. Zapomina się na chwilę, że się jest w centrum Warszawy przy ruchliwej ulicy. Przenosi si e na moment w inny świat. Zakochani mogą również znależć ukryty kącik. Wadą jest to,że nie możesz przyjśc spontanicznie. Wcześniej musisz rezerwować stolik.
Sympatyczny klimat w środku lokalu, świetny letni ogródek.
Jedzenia nie miałam jeszcze okazji tam spróbować, ale sądząc po talerzach innych osób, które gościły na stolikach wokół mnie śmiem podejrzewać że jest dobre!:)
Niestety w Banja Luce spotkał mnie w wakacje dosyć przykry incydent, stąd też nie zaglądam tam teraz zbyt często...
Czekałam blisko 15 minut za nim ktoś podszedł do nas przyjąć zamówienie. Zamówiliśmy dzban piwa z sokiem i sałatkę z pieczywem czosnkowym na przekąskę. Czekaliśmy, czekaliśmy... I chyba znów o nas zapomniano. Kierowniczka sali słusznie zauważyła po kolejnych 15 minutach. Czy ktoś przyjął od Państwa zamówienie? Nagle zjawił się kelner z roześmianą miną i powiedział że sok malinowy się skończył i czy może być bez soku o.O Powiedzieliśmy, że nie i podziękowaliśmy, bo znudziło nas to ciągłe czekanie... Czy szanująca się restauracja tak powinna dbać o klienta?!
Chodziłem do BL regularnie natomiast od jakiegoś czasu jakoś dań znacznie spadła.
Natomiast pieczony prosiak zawsze jest extra jeśli sie wie w jakie dni go pieką to można przeżyć niezapomniane chwile.
Byłem w tej restauracji trzy razy, nigdy się nie zawiodłem. Dwa razy prywatnie, ze znajomymi. Dużo się jadło i dużo piło... :)
Jeśli ktoś lubi mięso, to tam jest jego dom. Wybór jest na prawdę duży i zwykle człowiek czuje się jak ten osiołek co mu w żłoby dano... Jak już się jednak zdecydujecie na coś, na pewno nie pożałujecie swojej decyzji. Porcje są OGROMNE, a samo mięso świetnie przyprawione i ogólnie zrobione.
Jeśli chodzi o picie, to Rakija podawana na miodzie nie ma sobie równych. Nigdzie nie piłem tak dobrej Rakiji.
Powracając do początkowej myśli, trzeci raz byłem służbowo z gośćmi z zagranicy. Długo, długo, długo po całej kolacji, wspominali wypad do Banja Luki. Byli zafascynowani jedzeniem, klimatem i muzyką na żywo. A był to wtorek... pomyślcie jak jest w sobotę!
A z resztą... nie myślcie tylko idźcie i sami się przekonajcie :)
Ocenili pozytywnie:
pawel
Jedno z najsympatyczniejszych miejsc w jakim kiedykolwiek byłam....Przede wszystkim świetny klimat i wystrój, muzyka na żywo... miła obsługa no i najważniejsze to świetne jedzenie.... (spore porcje na pewno nadrabiają za swoją cenę)... Menager- Piotr, zawsze zainteresowany gośćmi w karczmie... dopilnowuje by niczego im nie brakowało... Ogólnie mogę polecić to miejsce każdemu kto lubi bałkańskie przysmaki i przyjemną dla ucha nutę owego regionu...:)
P.S. Polecam również i Tabakę.... podobnie miły klimat i jedzonko...
W knajpie liczy się klimat, zarowno w Banja Luka jak i Tabaka (siostrzana knajpa na Szkolnej)panuje taki magiczny klimacik, ktory w polaczeniu z dobra kuchnia daje niezapomniane wrazenia. Polecam pieczoną fetę z wędzonym boczkiem i wątróbki drobiowe zawijane w boczku.
Dodali do ulubionych:
TrekuDługi czas oczekiwania na obsługę (nie na podanie zamówionego dania, lecz na zainteresowanie obsługi). Zamówione mięso z grilla dostaliśmy chłodne. Sporo dymu. Ceny dość wysokie jak na jakość jedzenia. Klimat był ciekawy, ogólnie jednak nie polecam.
palce lizać! ceny mogłyby być trochę niższe, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić. Jeśli jeszcze ktoś nie był to polecam. Zwłaszcza gdy teraz można usiąść w ogrodzie.
AG
Przyznam, że nie jestem fanką kuchni bałkańskiej. W Bania Luce byłam dla eksperymentu i po prostu chyba, średnio lubią tak przyprawione jedzenie. Miałam okazję jeść w ogródku, trochę średnia atmosfera, sporo dymu, średnio wyrabiający kelnerzy, głośno. Akurat jeszcze trafiłam na miejsce blisko zewnętrznego grilla gdzie "kucharze" prowadzili mało kulturalne rozmowy z kelnerami. Nie jest to rzecz jakoś strasznie zaniżająca ocenę tego miejsca, ale chyba po prostu przydałby im się jakiś manager sali do ogarnięcia obsługi.
Jedzenie było podane ciekawie, całkiem spore porcje więc ceny są raczej adekwatne. Myślę, że osoby lubiące tą kuchnię zdecydowanie byłyby bardziej zadowolone (bo ludzie przy sąsiednich stolikach zajadali całkie szybko).
Kiedyś mieszkałem zaraz obok i zdarzało mi się w lecie wpadać na jakieś "mięcho" i dzbanek wina. Pyszne jedzenie, a w środku przytulnie. Trochę dymu.
Trzeba rezerwować miejsce dużo wcześniej.
Z całą pewnością jest to jedno z ciekawszych miejsc w stolicy. Z potraw, to w zasadzie mogę polecić wszystko, nawet szpinak. Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu właśnie pljeskawica i takie śmieszne roladki z bakłażana. Grillowana jagnięcina też jest niczego sobie, no i oczywiście nie mógłbym nie wspomnieć tutaj o rybach. Szczególnie polecam doradę wprost z Adriatyku. Oczywiście w knajpie jest świetny klimat i obsługa całkiem przyjemna. Minusem mogą być ceny, ale na szczęście tutaj przekładają się na ilość i jakość. No i czasami ciężko jest znaleźć miejsce. Ale jak już się tam dostanie, to naprawdę nie ma czego żałować!
Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: