Miłe miejsce na firmową kolację, na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi przy kolacji.
Choć dania główne do wielkich się nie zaliczają, to jednak na ich smak goście nie narzekają.
Zaleta jest bardzo profesjonalna i miła obsługa.
Bogata karta win
Zajączkowska 11
(22) 851 23 23
e-mail: bluecactus@bluecactus.pl
www: http://www.bluecactus.pl
Poziom cen: Wysoki
wszystkich recenzji: 7
Bardzo, bardzo fajne miejsce.
Jedyny mankament - wieczorami, a zwłaszcza w weekend, nie ma mowy o zdobyciu miejsca bez rezerwacji. Warto więc rezerwować, a w weekend - nawet ze sporym wyprzedzeniem.
A teraz o plusach - bo tego sporo:
1) Świetna obsługa (trochę w amerykańskim stylu - kilkukrotnie upewnia się czy nam smakuje). Uprzejma, dostępna, ale się nie narzuca, i kompetentna - doradza i cierpliwie wyjaśnia co jest co.
2) Pyszne jedzenie - polecam guacamole z nachos do chrupania zanim na stole pojawi się danie, pyszne żeberka i jagnięcinę. A z przystawek - awokado na ciepło. Znajomi próbowali szaszłyków krewetkowych i też chwalili.
3) Ogromny wybór drinków - do spróbowania klika wariantów Margherity (rzadkość) i różne Tequille. Dla abstynentów (także pyszne) drinki bezalkoholowe. Spróbowałam takiego Mojito i rewelacyjne!
Jeszcze słowo o cenach - drinki - ok. 20 zł, dania główne w okolicach 50 zł. Wybierając się trzeba liczyć, że min. 100 zł / os. wydamy.
Ale zachęcam!
po ostatniej wizycie w blue cactusie doszłam do wniosku, że mroczne zimowe popołudnie to najlepszy czas na odwiedziny w tej restauracji. już sam wystrój poprawia humor: jest bajecznie kolorowo, radośnie - ale bez kiczu i przesady. ładne są nawet kibelki:), ze świeżymi kwiatkami w wazonie i pięknie pachnące. wchodzący są witani przez miłe panie maitre d' i prowadzeni na miejsce. karta dań rozbudowana, ale bez przesady (są w niej nie tylko dania southwestern, co uważam za plus), jest też specjalne menu dziecięce (ale niestety mało oryginalne, jak wszędzie kurczakowe nuggetsy albo hamburget z frytkami [tak na marginesie, nie wiem, co jedzą w restauracjach dzieci nie lubiące frytek - moje zjedzą, ale bez entuzjazmu i ciągle pytają, czemu zawsze są frytki?], można się było pokusić na przykład o nachosy czy tortille z jakimiś niepikantnymi sosami). dzieci są zresztą mile widziane w blue cactusie, na powitanie dostają kredki i malowanki, są zagadywane, pytane, czy smakowało i widać, że nie jest to wymuszone.
my, czyli dorośli, jedliśmy szaszłyk z krewetek w bekonie (z ryżem, sałatką i sosem), soczysty i smakowity oraz fajitę z kurczakiem i wołowiną (również udany wybór). na przystawkę wzięliśmy potato skins, połówki ziemniaków w mundurkach, zapieczone na chrupko z serem i bekonem, a jako drinki pinę coladę.
jedynym zgrzytem w tej idylli są ceny, nie dość, że z automatu doliczają 10% za osbługę, czego zdecydowanie nie lubię, to duża butla wody mineralnej kosztowała nas 26 złotych, prawie tyle co drink, i nie był to perrier, tylko zwykła kropla beskidu...
w blue cactusie bywałam regularnie wiele lat temu, teraz wróciłam po dłuższej przerwie i o ile wtedy była to restauracja ze średniej pólki cenowej, o tyle teraz jest tu po prostu za drogo.
jednak raz na jakiś czas, czemu nie?
Miejsce przyjemne jeśli chodzi o walory estetyczne. Wesołe i kolorowe zarówno zewnątrz, jak i w środku, toalety bardzo czyste i unoszą się w nich przyjemne zapachy. Jedzonko również ładnie podane, ale niektóre dania nie spełniły moich oczekiwań. Choć bardzo lobię łososia, to nie mam miłych wspomnień po ostatniej wizycie w Blue Cactus. Sos barbecue jest wspaniałym dodatkiem do mięs, zwłaszcza grillowanych, ale nie do ryb, i mogłam się o tym przekonać. Sos był tak ostry, że zupełnie zabił smak łososia. Do tego podany był makaron w jakimś jasnym sosie, również słodkawym oraz zbyt twarda fasola szparagowa.Innym razem zamówiłam szaszłyka z krewetek w bekonie i muszę przyznać, że był naprawdę pyszny, choć cena w porównaniu z wielkością dania jest zbyt wygórowana moim zdaniem (49 zł). Za lampkę wina do obiadu trzeba zapłacić minimum 15 zł, za piwo ok. 10 zł.Obsługa jest naprawdę miła i profesjonalna.
Bardzo lubię Blue Cactus ze względu na ciepły i klimatyczny wystrój, smaczną kuchnię oraz cierpliwy personel, dzielnie znoszący moje rozbrykane dziecko:). Fajna restauracja gdzie nikt krzywo nie patrzy na ludzi z małym dzieckiem.
Do tej pory byłem ignorantem jeśli chodzi o kuchnie tex-mex, która do tej pory kojarzyła mi się z Taco-Bell i burritos z amerykańskich filmów, dlatego nie wierzyłem, ze można się nią najeść do syta. Jeśli chodzi Blue Catus to była to do niedawna restauracja, której bardzo nie lubiłem ze względu na fakt znęcania się nad moją osobą. Dlaczego? Codziennie rano, od kilku miesięcy, gdy słucham radia w drodze do pracy około 7.20 leci reklama, w której lektor wymienia wszystkie smakołyki, a mnie krew zalewa, bo jak zwykle nie zjadłem śniadania. W końcu jednak nadarzyła się okazja aby spróbować tak dobrze reklamowanego miejsca. Przyznam szczerze, że wizyta w Blue Cactus zrobiła na mnie duże wrażenie. Mimo, że ceny są dość wysokie w porównaniu ze zwykłymi restauracjami to tak naprawdę można najeść się do syta już przystawkami, polecam mieszkankę, w której można spróbować większości specjałów to dobre rozwiązanie dla ludzie niezdecydowanych i nie znających się na kuchni. Jako danie główne polecam Tex Mex Fiestę która składa się z kilku "małych" porcji dań głównych. Blue Cactus może pochwalić się też świetną margerittą w której czuć teqille w przeciwieństwie do drinków w innych miejscach, które przypominały soczki. Pewnym minusem, który drażni mnie we wszystkich restauracjach jest doliczanie serwisu do rachunku. Tym razem jednak nie miałem nic przeciwko ponieważ obsługująca nas kelnerka naprawdę dała z siebie wszystko, abyśmy wyszli zadowoleni i uczciwe zapracowała na wliczony napiwek. Do tej beczki miodu dorzucę tylko łyżkę dziegciu w postaci cennika:
Przystawki: 30 -40 żł bardzo sycące i spokojnie mogą zastąpić danie główne, jeśli ktoś nie jest bardzo głodny
Danie główne od 40 zł w wzwyż, ale naprawdę można się najeść.
Napoje: ceny trochę powyżej średniej np. piwo 10 zł.
Uzbrojeni w wygrane w konkursie Szuki zaproszenia do Blue Cactusa odwiedziliśmy to miejsce, aby w niewielkim gronie zjeść urodzinową kolację. Przede wszystkim duży plus za wygląd restauracji. Jest nietypowo, oryginalnie, a przy tym bardzo miło i zupełnie nie "sztywno" Jedzenie wyśmienite! Porcje rzeczywiście nie za duże, ale też nie za małe, jak dla mnie w sam raz. Próbowaliśmy lasagne wegetariańską, szaszłyki z krewetek w bekonie, zestawu kilku specjalności na jednym talerzu, a także sezonowego dania z grzybami. Wszyscy jedli aż im się uszy trzęsły ;) Dzieci mają w letnim ogródku swój mały placyk zabaw, małe dziecko można posadzić przy stole w specjalnym foteliku. Same plusy! Jest jednak jeden niewielki minus, który zostawiłam sobie na koniec - są nim ceny! Według mnie zostały trochę przesadzone. Może nie bardzo, ale mogłyby być niższe odrobinę. Ceny dań głównych wahają się na poziomie 40-60 zł, piwo Żywiec 0,5l to wydatek 10 zł.
Czekamy na kolejne konkursy na Szuki.pl!!!
Nie ma się co oszukiwać najlepsze miejsce z jedzienim Tex Mex w mieście.
Na moje szczescie jakość nie zmienia się aż tak szybko jak ceny :-) ale mimo to jeśli chcecie sprobować jak smakują najprostsze meksykańskie ingrediencje typu guacamole, salsa, papryczki jalapeńo, tabasco... warto pojawić się w parku Morskie Oko.
No i margarita oczywiscie (truskawkowa mrożona oczywiście) to nie ma innego miejsca w Wawie (to akurat jest smutne).
Warto zatem sprawdzic nachos, chili con carne (ja po tym zestawie leze z pelnym zoladkiem) enchiladas, tacos i oczywiście grill :-) Szkoda ze nie ma burito ale w sumie to bardziej wymysł z USA i do zjedzenia na szybko a nie w knajpeczce...
Aaaa można zawsze wrzucić na warsztat pycha hamburgera wydanie amerykańskie :-)
Warto dodać ze w lato fajowy ogródek, a przy do Blue dołączony Iguana bar. Mam wrażenie ze jest rowniez w ofercie niedzielny brunch ale ja takie atrakcje z braku własnych nielatów omijam szerokim ... :-))
Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: