Bar zamknięty
Kultowe miejsce tuż obok bramy Uniwersytetu Warszawskiego. Nikt już nie pamięta skąd nazwa "Karaluch"
W ofercie były dania na studencką kieszeń, ale smaczne i dużo. M.in. leniwe, kopytka, schabowy, naleśniki, schabowy
Brak dodatkowych informacji o tym miejscu.
wszystkich recenzji: 3
Absolutnie pierwsze miejsce stołowania się w czasach studenckich, tłok, obskurnie (nawet nie ze względu na miejsce, raczej na niektórych gości) ale smacznie, tanio, dość szybko, blisko... dobre czasy, potrawy bardziej mi tu smakowały niż np. w Prasowym na Marszałkowskiej. Dużo, smacznie, tanio!
na szczęście już nie istniejący, wiecznie niedogotowane albo rozgotowane pierogi nazwa "karaluch" adekwatna do asortymentu
Tata jadał w "Karaluchu", mama jadała w Karaluchu to i ja musiałem. Swoje dziecko też tam poślę :)
Miejsce absolutnie kultowe a smak leniwych, rosołu czy naleśników jedzonych po serii wykładów na zawsze pozostanie w pamięci.
No i okrzyk z kuchni: ruskieeee, naleśniki z sereeeem!
Łezka się w oku kręci na wspomnienie studenckich czasów i baru mlecznego tuż przy bramie UW.

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: