W karcie dań Na Prowincji prym wiodą pasty i pizza, której wykonanie można zobaczyć na własne oczy. Nie zawiodą się też wielbiciele mięs, owoców morza i włoskich deserów.
Warszawa
ul. Nowomiejska 10
e-mail: info@samefusy.pl
www: http://samefusy.pl
Brak dodatkowych informacji o tym miejscu.
wszystkich recenzji: 3
Zabrał mnie tam wczoraj mój Facet z okazji walentynek. Sam był w lokalu wiele razy i nigdy się nie zawiódł, ale po wczorajszym obiedzie postanowił poszukać nowej fajnej knajpki. Ja byłam Na Prowincji pierwszy raz, więc nie mam niestety z czym porównywać. Wnętrze całkiem przyjemne, choć druga sala połączona z boksem, w którym kucharz robi pizze, a kelnerzy zmywają, to wcale nie jest aż taka fajna opcja jak mi się na początku wydawało. Poza tym stoliki są bardzo blisko siebie, jest trochę głośno i absolutnie niekameralnie. Nie wiedziałam jakiej wielkości są porcje, więc zamówiłam tylko świderki z suszonymi pomidorami i kurczakiem w sosie śmietanowym. Na szczęście darowałam sobie przystawki, bo porcja okazała się duża, do tego danie było okropnie słone, więc co chwilę próbowałam się doprosić o picie, co nie było proste. Na cały lokal była jedna kelnerka i jeden kelner. Oprócz obsługi klientów, przypadło im także zmywanie szklanek i ewidentnie nie ogarniali wszystkiego. Facet dostał w tym samym czasie krem ze szpinaku (podobno też bardzo słony, ale to pewnie od sera pleśniowego), ale oprócz tego zamówił pizzę. Facet swoją zupkę szybko zjadł, a ja męczyłam ten swój makaron popijając hektolitrami napojów (bo w sumie to było smaczne) i czekał na swoją pizzę... godzinę! Na szczęście była smaczna. Ja spróbowałam tylko brzegu - miękki w środku, lekko chrupiący na zewnątrz, niespalony, jak dla mnie super. W międzyczasie z "kuchni" usłyszeliśmy rozmowę nt. ciasta do pizzy sugerującą, że używane dzisiaj wcale dzisiejsze nie jest. Co prawda ostatecznie nie wpadłam w zachwyt, ale myślę, że mogłabym dać im drugą szansę.
Za całkiem miłym wnętrzem czai się mocna przeciętność, ot pizza z duża ilością sera, słabo przyprawiona. Obsługa miła, ale na pytanie czy dostanę może oliwę czosnkową, kelner zdziwił się przednio, a wydaje mi się, że w tym miejscu powinna być. Dużo turystów ze świata. No ale nic, ceny jak na starówkę mieszczą się w normie przyzwoitości. Generalnie lokal sympatyczny, ale raczej dla zabicia głodu niż dla osiągnięcia jakiś doznań smakowych.
Raz na jakiś czas zaglądam na prowincję, bardzo lubię to miejsce i mam do niego duży sentyment. Jakiś czas temu bardzo miły kelner popsuł wszystko pytając czy życzę sobie zostawić napiwek na karcie. Na miłość boską jak można się zapytać o coś takiego...? Pracuję w gastronomii i nigdy nie odważyłem się wymusić napiwek od gościa;) Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy ... mimo wszystko będę wracał na prowincję.

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: