NAMASTE INDIA - Nowogrodzka to maleńka restauracja (przede wszystkim na wynos) i indyjski sklep spożywczo-przemysłowy ;). Na miejscu przyprawy, chutneye i inne smakołyki, ale i kosmetyki ajurwedyczne firmy Himalaya. I nie tylko.
Warszawa
ul. Nowogrodzka 15 (róg Kruczej)
(22) 357 09 39
www: http://www.namasteindia.pl/
Brak dodatkowych informacji o tym miejscu.
wszystkich recenzji: 3
Po raz pierwszy próbowałam ich dań zamówionych przez znajomych na wynos i bardzo mi smakowały. zachęcony tym przy najbliższej okazji sprawdziłem miejsce osobiście. wiedziałem, że należy spodziewać się małego, ciasnego i zatłoczonego wnętrza i tego nie poczytuję za minus, tylko klimat miejsca. nie spodziewałem się aż takiego ostrego zapachu. Obsługa z Polski - baardzo średnio miła, co rekompensują praacujcy tam cudzoziemcy - średnio mówiący po Polsku, ale uczynni i troskliwi.
wszystko to drugorzdne. jedzenie - pyszne placki indyjskie , natomiast sosy - dostałem bez paniru, który stał jak byk w karcie, i upomniawszy się zostałem potraktowany niechętnie, acz panir uzyskałem :). i sosy te były strasznie ciężkie i za mocno śmietanowe. moze zle trafiłem, peirwsze podjescie u znajomych było bardzo udane - no i wciąż podjezdzali ludzie biorąc na wynos. była niedziela, owszem, ale widac, ze to lubiane miejsce.
jeszcze spróbuję i dam im szansę :).
za stolik na zewnątrz,
za kotleciki ziemniaczane z zielonym i z ostrym sosem i
ze można tam kupić przecier na mango lassi :)
pamiętajcie - to jest faktycznie bardzo indyjskie doświadczenie: nie ma miejsca, czeka sie, smierdzi... ale jak fajnie mimo wszystko.
Zdecydowanie nie jest to miejsce na posiłek - mała zimna obskurna salka z dość intensywnym zapachem potraw przenikającym ubrania w kilka sekund. Sklep jest zaopatrzony tak sobie - większość rzeczy można już znaleźć w bomi czy almie. No może z wyjątkiem kosmetyków i okry (ang. lady's finger). Ale nie przyszłam tam na zakupy - znajomi polecili mi Namaste ze względu na jedzenie.
Kuchnia indyjska jest jedną z moich ulubionych. Test ogniowy przeszłam w samych Indiach, po których przez miesiąc podróżowałam. Przez ten miesiąc nie miałam takich problemów żołądkowych, co po wizycie w Namaste India.
Kucharz zdecydowanie przesadza ze śmietaną, która zabija smak dań. Ma się wrażenie, że CHICKEN LABABDAR to polska pomidorowa, do której ktoś wrzucił przez przypadek kolendrę i kilka innych przypraw. W śladowych ilościach. Pomidorowa z koncentratu rzecz jasna.
Z innymi daniami nie było lepiej. Być może należy tam zamawiać rzeczy wegetariańskie, nie pływające w tonie sosu. Nie bierzcie też sałatki warzywnej - to kilka plastrów marchewki i bodajże ogórka i pomidora rozłożonych w rozetę na talerzu i posypanych - o ile dobrze pamiętam - sproszkowanym kuminem - nie ma sensu, bo porcja jest miniaturowa.
Jedyne, co ratuje Namaste, to pyszne samosy.
Uwaga - obsługa średnio mówi po polsku, co akurat mi nie przeszkadza. Wkurzają natomiast plastikowe sztućce. I to, że tam tak straszliwie śmierdzi.
Jak na tą jakość - DROGO!!!

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: