kuchnia włoska
recenzja Macieja Nowaka
Warszawa
ul. Burakowska 5/7
e-mail: wino@mielzynski.pl
www: http://www.mielzynski.pl/
Dobre miejsce na randkę: Tak
Poziom cen: Średni
Ogródek letni: Tak
wszystkich recenzji: 5
Tak wiem, już recenzowałam. Ale to było ponad rok temu.
Od tego czasu byłam tam jeszcze parę razy, zabierałam najróżniejszych znajomych i zawsze byłam zadowolona. Obsługa jest miła, atmosfera ciepła, a jedzenie pyszne (ostatnio odkryłam zawijańca z karczku w sosie z pistacjami i sałatkę z kaczką oraz płatkami parmezanu). Butelka dobrego wina w bardzo przyzwoitej cenie - od ok 40 zł (na wynos od 30 zł). Na kolację ze sporą ilością wina raczej nie wydacie więcej niż 100 zł / os.
Rzeczywiście (jak pisałam poprzednio) zamykają wcześniej, ale tylko w weekend. W tygodniu jednak nie zaszkodzi zarezerwować stolika jeśli wybieramy się wieczorem. Ja najbardziej lubię miejsce przy barze i możliwość obserwowania kucharzy uwijających się nad patelniami, garnkami i grillami.
No i nigdy nie wychodzę stąd bez butelki (albo dwóch) wina do domu.
Proszę, niech to miejsce się nie zmienia!!! Jest teraz moim jednym z ulubionych w Warszawie.
Ocenili pozytywnie:
Rozdiablona
Przytłoczona troche polską tradycją, nie tylko kulinarną - szukam w swoim kraju miejsc, w których poczuję się trochę jak tu, a troche jak gdzie indziej. Sztuka ta Polakom czasem się udaje. Nie udale się na przykład Belgom - wszystkie, nawet lokalne restauracje wygladaja u niech podobnie... Że nie wspomne już o Pradze...
U nas nie jest źle. Jest parę takich miejsc, które automatycznie przenosza nas na plan filmu rozgrywajacego sie "gdzieś indziej", takiego podrózujacego Woody Allena. I znów to porownanie do Manhattanu się nasuwa, ale nikoniecznie. Tu bardziej chodzi własnnie o ten efekt scenografii filmowej. Gdzieś jestesmy, lecz nie wiemy gdzie...
Ale czy jest nam dobrze? I to bardzo. Troche Toskania, trochę Berlin,trochę "duże miasto z filmu" - ile świetnych scen mozna by tu nakręcić!
Zagłebie przy Burakowskiej z roku na rok robi się coraz bardziej przytulne. Mielzynski ma w tym swój duzy udział. Przyjdźcie tu latem po zmierzchu , a nie poznacie swojego miasta. Lampiony na stołach i biesiadujący ludzie, obsiadajacy nie tylko szerokie ławy, ale i otaczający beczki - to rodzi nadzieję, tu się chce byc i dołaczyć i zająć - hiszpanskim zwyczajem, kawałek wolnego stołu na zewnątrz. Ale Hiszpania to jeszcze nie u nas, u nas sie jeszcze łakomie strzeże swoich centymetrów...
Wnetrze? To nawet nie wine bar, a składnica wina. Pozorny chaos pudełek, butelek, wysypujacych sie ostrużyn... Idealne, podstindustrialne, przytulne szaleństwo, które obiecuje wino w dobrej temperaturze, dekantowane i dobrane. Do tego? No właśnie. Nic złego o tej kuchni nie moge powiedzieć, bo jadlam sałaty (a te trudno zrobic źle) i grillowane miesa - tu również nie ma się jak przyczepić. Najważniejsze, że do tego było pecorino i antipasti. Wtedy to ja juz nic nie musze, żadnych tam potraw, zadnych zup. Wino i ser. Fini.
Nie mam problemu z placeniem w Melzynskim. Wiem, ze wieczór sie udał, a ser był z Włoch. A jak na to - to nie jest wcale drogo...
Zgadzam się że pewnie najlepiej byłoby nie pisać że to miejsce super ale i tak już wszyscy którzy szukają swojej jednej najlepszej butelki ukochanego wina na Burakowskiej raczej byli setki razy :-))
Co do jedzenie możn moim zdaniem się spierać, są dania lepsze i gorsze ale idea jakże wspaniała i prosta znana z najmniejszego francuskiego miasteczka, bistro... czyli pare dań nie za skomplikowanych, z świeżych, sezonowych składników. Plus to co jeszcze bardziej banalne tj. dobre sery i podsuszane wędliny. Dodajemy dobrą oliwę (rowniez do nabycia na miejscu) i co wiecej??? aaaa WINO!!!!
Właściciel udawadnia że pańskie oko...ale poza tym jest chodzącym przykładem szefa, sam zagaduje z klientami, ocenia jak sprawny sommelier co dobrać do klienta (nie zadając podchwytliwcy pytań o preferencje w kwestii czekolady). A wina jest sporo jak na nasze warunki. Ale każdy coś znajdzie dla siebie.
Najważniejsze można winko znalezc za 30 PLN + 30% za odkorkowanie! Czy to nie jest wspaniałe? Nie oznacza to że butelka Barolo czy Brunello będzie tańsza niż we Włoszech ale każdu znajdzie coś dla siebie...
Ogródek boski. Niestety nie można było zrobić na niego rezerwacji.
Otwarte do 23.00 oprócz niedziel, więc nie jest źle :-)) można parę flaszek po pracy sprawdzić....
W sumie powinienem dać jak najmniej gwiazdek, żeby do miejsca zniechęcić (naprawdę trudno trafić stolik bez rezerwacji), ale o "Mielżyńskm" już i tak w sumie od jakichś 2 lat jest głośno... Recepta na sukces jest teoretycznie prosta: dobra lokalizacja, oryginalny pomysł na knajpę/winiarnię, wina na każdą kieszeń i miła obsługa oraz właściciel, który sam dogląda interesu. W sumie zazwyczaj moim głównym celem było wino, więc mogę się tylko wypowiedzieć na temat przystawek i te są przyzwoite. Głowny minus to faktycznie problem z miejscem.
Świetne miejsce, kompetentna obsługa - doradzi, jakie wino, będzie pasowało nam do dania. Wino można tez wziąć do domu - restauracja połączona jest ze sklepem Najlepiej odwiedzać latem - na zewnątrz w cieniu drzew ustawione są drewniane stoły i ławy.
Raczej miejsce na przekąskę + lampkę wina niż rodzinny obiad - ceny nie są najniższe, a porcje raczej niewielkie. Minus - czynne w godzinach otwarcia sklepu, czyli zamknięte wieczorami.

Zapisz się na cotygodniową porcję najciekawszych miejsc i recenzji! Dowiedz się więcej. Podaj e-mail: